O potrzebie Socjologii cz. 23

Również musi on uwzględnić i zapasy bawełny w Nowym Orleanie i innych bawełnianych portach; a na koniec, nie może pominąć pytania co do rezultatu przyszłego żniwa w Stanach Południowych, w Indii, Egipcie i t. d. Już i te czynniki są dość liczne, ale jest ich jeszcze i więcej. Popyt na perkal, a stąd popyt na bawełnę, a więc ostatecznie cena bawełny zależy od dowozu i cen innych tkanin. Jeżeli, jak to miało miejsce w czasie amerykańskiej wojny, ceny perkalu się podnoszą wskutek braku surowego materiału, to natomiast rozpowszechnia się użycie płótna, i tym sposobem cena perkalu przestaje wzrastać. I wełniane tkaniny mogą w pewnym stopniu konkurować z perkalem. A nadto, oprócz cen innych tkanin, na cenę perkalu wpływa jeszcze moda, która prędko może ulec zmianie lub nie. Chybaśmy teraz już wszystkie wyliczyli czynniki? Bynajmniej. Jeszcześmy tu nie włączyli przekonań świata kupieckiego. Zdania kupujących i sprzedających o przyszłych cenach, są tylko prostymi domysłami, często bardzo dalekimi od prawdy. Oczekiwania ich już to przewyższają rzeczywistość, już to jej nie dosięgają, z dnia na dzień rosną lub maleją i wciąż się chwieją, wyradzając się to w manią, to w paniczny strach; niczym się bowiem kupcy od innych ludzi nie różnią: stoją i wyczekują tak długo, dopóki jeden z nich nie da dobrego przykładu, a wtedy jak stado owiec cisną się w jednym kierunku, wesoło pędząc za przywódcą.

Rozsądny kupiec nie spuszcza z oka tych właściwości ludzkiej natury i stara się wyśledzić o ile przekonania jego towarzyszy odbiegły od prawdy pod wpływem już istniejących i o ile mogą odbiegnąć wskutek mających dopiero nastąpić warunków. Ale jeszcze i wtedy, gdy wszystko to pilnie rozważył, do mety swój nie dobiegł. Musi on jeszcze zbadać, w jakim stanie znajdują się w ogóle handlowe stosunki jego ojczyzny, i co w najbliższej przyszłości zajdzie na rynku pieniężnym; gdyż wysokość dyskonta wywiera znaczny wpływ na bieg spekulacji każdego produktu. Otóż tyle to i tak powikłanych przyczyn spowodowało takie proste zjawisko, jak obniżenie lub podwyższenie przed kilku miesiącami ceny bawełny o 1/4 penny na funcie.

Jeśli już geneza takiego społecznego zjawiska, które, jak to, cośmy opisali, nie jest trwałe lecz wnet przemija, jest tak zawikłana, cóż dopiero zachodzić musi tam, gdzie powstają skutki, wyradzające się w następstwie w coraz bardziej wzrastające i wciąż szerzące się siły. Nie tylko bowiem społeczeństwo jako całość, ale i każda jego instytucja ma władzę wzrostu i rozwoju: każda z nich przyciąga do siebie jednostki tego społeczeństwa i wydziela im pokarm, wciąż się przez to rozmnażając i rozgałęziając. W samej rzeczy instynkt zachowawczy w każdej instytucji do takiej potęgi w krótkim czasie wzrasta, że utrzymuje jej życie, choćby działalność jój stała się zupełnie inną, niż miała być pierwotnie, a nawet choćby zupełnie ustała. Cóż się np. zrobiło z „zakonu Jezusa”, założonego przez Loyolę! albo też co wyrosło z kupieckiej kompanii, która się osiedliła na wybrzeżu Indostanu!

Na uwagi te, które miały na celu wykazać niekonsekwencją tych, co sądzą, że nie potrzeba głębokich studni, żeby przewidzieć zjawiska społeczne, choć wielkich wymagają badań dla obliczenia innych zjawisk, usłyszymy bez wątpienia odpowiedź, że czas nie pozwala na systematyczne badania. Zarówno uczony jak i nieuczony odpowiedzą ze stanowiska obywatela, że każdy działać powinien, że obowiązkiem jego objawić swe zdanie i przed tym je sobie wyrobić, że każdy powinien sądzić tak, jak mu sumienie nakazuje i na ile jego wiedza wystarcza.

W odpowiedzi tej jest trochę prawdy, ale w znacznej części zawiera ona tylko pozór prawdy. Odpowiedź ta jest wyrobem pobudki „zrobić cośkolwiek“ – pobudki, która jest źródłem wielu społecznych i indywidualnych nieszczęść. Godna pochwały gorliwość w zapobieżeniu lub usunięciu jakiejś wady popycha często do przedsięwzięcia przedwczesnych środków, jak to np. zdarza się w tym wypadku, gdy kogoś, co upadnie, otaczający natychmiast podnoszą, jak gdyby przez to właśnie że leży, zagrażało mu niebezpieczeństwo, a nie przez to, że go nieostrożnie podnoszą. Na każdym kroku przekonywamy się, że im kto mniej jest wykształcony, tym większą ma wiarę i zaufanie w jakieś szczególne leki i gwałtownie się domaga, aby takowych używać.