O potrzebie Socjologii cz. 21

Francuscy nauczyciele, którzy nigdy nie powątpiewali o tym, że chłopcy tylko pod ostrym i ścisłym nadzorem sprawują się dobrze, dziwią się za swym przybyciem do Anglii, że chłopcy, cieszący się tu większą swobodą, daleko lepiej się sprawują; co więcej, Dr Arnold dowiódł, że i w Anglii chłopcy tern lepiej się sprawują, im więcej ma się do nich zaufania. Podobnież ma się rzecz i ze społeczeństwem ludzkim. Powszechnie mniemamy, że ludzie tylko przez przymus prawa krzywd sobie wzajemnie nie wyrządzają; a jednakże są fakty, które powinny by wpłynąć na zmianę tego przekonania. Tak zwane długi honorowe, zapłaty których prawo się nie domaga, uważane bywają za świętsze jak te, do spłacenia których prawo może zmusić. A notatki, które maklerzy na giełdach ołówkiem w swych książeczkach robią, poręczając tym sposobem sprzedaż i zakup, liczące się na tysiące, są pewniejsze jak formalne kontrakty na pergaminie, stwierdzone podpisami i pieczęciami.

Tysiące przykładów można by przytoczyć na poparcie tego, że pewne uczucia i wyobrażenia ludzi wywołują czyny, które a priori wydają się nam bardzo nieprawdopodobne. A jeżeli przejdziemy za granicę społeczeństwa, wśród którego sami żyjemy i zwrócimy uwagę na dzieje innych narodów lub też naszych przodków, to na każdym kroku spotkamy się z objawami ludzkiej natury zupełnie innymi jak te, których się domyślamy, gdy się zajmujemy politycznymi kombinacjami. Któż by na podstawie swego codziennego doświadczenia przypuszczał, że ludzie mogą, w celu przypodobania się swym bogom, całymi godzinami kołysać się na piętach, albo tak długo trzymać zaciśnięte pięści, aż im paznokcie wrosną w dłoń. albo też tarzać się setki mil dla zwiedzenia jakiego świętego obrazu? Któż by sądził, iż może. jak to ma miejsce w Chinach, istnieć zwyczaj, że przestępca skazany na śmierć, może kupić sobie zastępcę, i że summa zapłacona za głowę jego oddaje się pozostałej po nim rodzinie – zwyczaj, przeciwko któremu ani opinia publiczna, ani uczucie indywidualne się nie oburza. Albo, żeby przytoczyć wypadki nas samych bliżej obchodzące, któż przewidział, że wiara w czyściec i w skuteczność pośrednictwa duchownych, wyda połowę Anglii w ręce kościoła? albo któż przewidział, że błąd w prawie..martwej ręki” mógł obszerne włości obrócić w cmentarze? Któż by mógł pomyśleć, że królowie – rozbójnicy i baronowie – bandyci będą z podobnymi sobie wasalami, od pokolenia do pokolenia tułać się z narażeniem swego życia przez całą Europę, żeby odzyskać grób Tego, który upominał nadstawić lewy policzek, kiedy nas w prawy uderzono. Albo nareszcie, któż by przewidział, że podczas kiedy Tenże w Jerozolimie do żadnych politycznych celów nie zmierzał i żadnymi politycznymi narzędziami się nie posługiwał, ci którzy się za następców Jego uczniów uważali, staną się z czasem władcami, panującymi nad wszystkimi królami Europy. Rezultatu tego tak samo nie można było przewidzieć, podobnież jak trudno było przewidzieć, że narzędzie, które Żydzi do tortur używali, stanie się kiedyś wzorem dla planów wszystkich chrześcijańskich kościołów w Europie; podobnie jak niepodobna było przypuścić, żeby torturę tę, której pamięć przechowała się w tradycjach chrześcijańskich, mógł ktoś błędnie uważać za chrześcijańską instytucją, jak to zrobił ów malajski królik, który, pociągnięty do odpowiedzialności za to, że kilku powstańców ukrzyżował, tym się tłumaczył. że poszedł tylko „za zwyczajem Anglików, o którym w ich świętych księgach czytał“ .

Spójrzmy gdziekolwiek bądź na rozwój zjawisk społecznych, a wszędzie dostrzeżemy, że podczas gdy pewne, umyślnie naprzód uplanowane i obmyślane cele, tylko czasowo albo też wcale nie zostały osiągnięte, zmiany rzeczywiste powstały z przyczyn, o istnieniu których nawet nie wiedzieliśmy.

W samej rzeczy, jak może ktokolwiek bądź, a zwłaszcza jak może uczony sądzić, że podobna obliczyć skutki pewnych politycznych czynów, wobec tak nieobrachowanego powikłania wpływów, wśród których każde indywiduum i a fortiori każde społeczeństwo się rozwija, żyje i upada? Już nawet w materialnym ustroju ciała ludzkiego panuje taka rozmaitość czynników. Ktokolwiek tylko bacznie śledzi za sprawami życia codziennego, musi zauważyć, iż zdarzyć się może, że podczas jednego tylko obiadu spożył: chleb z ruskiej pszenicy, mięso ze Szkocji, kartofle z wewnętrznych hrabstw (Anglii), cukier z wyspy Św. Maurycego, sól z Cheschire, pieprz z Jamajki, wino z Francji. rodzynki z Grecji, pomarańcze z Hiszpanii i wiele innych korzeni i smacznych przypraw z rozmaitych miejsc pochodzących; a jeżeli zastanowi się nad historią tego łyku wody, który gasi jego pragnienie, idąc od studni, skąd bezpośrednio pochodzi, do źródła i strumienia, a stąd do kropel deszczu, które na znacznych od siebie odległościach pospadały. i jeszcze dalej, do pary wodnej, która pędząc ponad Atlantykiem, rozproszona była po niezmierzonej przestrzeni, spostrzeże, że ten jeden łyk wody zawiera w sobie molekule, które jeszcze niedawno rozrzucone były na przestrzeni wielu tysięcy kwadratowych mil, unosząc się nad morskimi falami.